Aferzysta Maniewski (wywiad)

Ekspert od metamorfoz, założyciel Hair M Club i prowadzący „Aferę fryzjera” w TVN Style wyrusza na pomoc podupadającym zakładom fryzjerskim. W każdą sobotę na ekranach telewizorów bez skrupułów obnaża wady salonów fryzjerskich i braki pracującego w nich personelu. Kiedy trzeba, uczy podstaw zawodu, czasem podnosi na duchu. Bez ostrej reprymendy się nie obejdzie! Maciej Maniewski stawia poprzeczkę bardzo wysoko. Po jego wizycie żaden salon nie jest taki, jak wcześniej. To nie jest program o fryzjerstwie, ale o fryzjerach – mówi o swoim show.

Jak to się stało, że stał się Pan prowadzącym program „Afera fryzjera”? 

Wypracowałem sobie pozycję eksperta. Pozwolę sobie zacytować Maję Sablewską – ja bardzo ciężko pracowałem przy jej programie, tworząc spektakularne metamorfozy. Kiedy stacja potrzebowała kolejnego zastrzyku energii, znając doskonale moje zamiłowanie do edukacji, złożono mi taką propozycję. Cały czas podkreślam, że ja również chcę nowej jakości we fryzjerstwie. Program nie ma być jeżdżeniem po Polsce i krytykowaniem, że w salonach jest brudno, a personelowi brakuje umiejętności. To jest format, który ma nieść realną pomoc swoim bohaterom, ma coś zmieniać. Nie miałby sensu, gdyby nie ludzie, którzy razem z nami w pewnym sensie piszą jego scenariusz. To prawdziwy zapis zmagania się z zawodowymi problemami. Czasem chodzi również o to, aby fryzjerzy nie czuli się zamknięci w czterech ścianach swojego salonu i zostawienie sami sobie. To nie jest program o fryzjerstwie, ale o ludziach, którzy wykonują ten zawód.

Widzi Pan w nich czasem trochę siebie?

Tak. W końcu znam to doskonale. Popełniałem podobne błędy. Wiem, że człowiek uczy się całe życie, ale czasem chodzi o to, aby odrabiać lekcje skutecznie. Nie trzeba powtarzać ich w nieskończoność. Droga od pracownika do właściciela salonu u każdego jest trochę inna. Problemy, z jakimi trzeba się zmierzyć, bywają jednak podobne. Nie istnieje pakiet uniwersalnych rozwiązań, ale lata doświadczeń sprawiają, że pomoc, którą mogę zaoferować jest skuteczna.

Jest Pan surowy?

Kiedy trzeba – tak. Ale najważniejsze w tym wszystkim jest to, że chcę dawać uczestnikom programu wędkę, a nie rybę. Nie ma gotowych rozwiązań. Życie fryzjera to nieustanna praca. Jest jednak zestaw narzędzi, dzięki którym może być nieco łatwiej. Choć moje „łatwiej” na ogół wiąże się z nauką. Podstawa to porządna edukacja. Podczas każdego telewizyjnego spotkania staram się poświęcić temu wiele uwagi. Kamery oczywiście nie mogą pokazać wszystkiego. Ale wiem, że taka lekcja też jest potrzebna uczestnikom. Trening trwa czasem długie godziny. Kolejna ważna sprawa – to nie jest jednorazowe spotkanie…

Ma Pan kontakt z uczestnikami programu?

To świeża sprawa, więc więcej będę mógł powiedzieć dopiero za jakiś czas. Na pewno bardzo mi na tym zależy. Nie bez powodu zapraszam ich do Akademii Maniewski na szkolenia. Przez ostatnich 10 lat zaufało nam ponad 10.000 fryzjerów z całego kraju. Zależy mi również, aby adepci i fryzjerzy z mniejszym doświadczeniem obserwowali, w jaki sposób pracujemy w salonie. Nie mam maniery, że jestem tam gwiazdą. Marka Maniewski to pięćdziesięcioosobowy team i dziesięcioro edukatorów. Część z nich już znacie, przedstawiam ich w kolejnych odcinkach „Afery fryzjera” w TVN Style.

Czy mistrzowie też cały czas się uczą?

Oczywiście! Nic nie jest nam dane raz na zawsze. Dlatego tak często powtarzam, że ciągła edukacja to podstawa. Niedawno mój zespół spotkał się z Akademią Allilon – to najlepsi z najlepszych. Cieszymy się, że możemy pracować w takim gronie. Mam też pełne przekonanie, że poziom fryzjerstwa może być jeszcze wyższy. Cały czas nad tym pracuję.

Czy były rzeczy, które zaskoczyły Pana na planie?

Jasne. Po pierwsze trudność samej pracy. To coś zupełnie innego niż 7 edycji programu „Sablewskiej sposób na modę”, w którym brałem udział. Kiedy zostaje się głównym prowadzącym, praca staje się stresująca i totalnie odpowiedzialna. Na jeden odcinek składa się trud trzech dni, w tym dwóch nieprzespanych nocy. Proszę sobie wyobrazić, że jeśli trzy dni kręcimy jeden odcinek, to dwa zajmują nam już tydzień itd… Prowadzący taki format to jednocześnie opiekun, edukator, pomysłodawca niespodzianek i eksperymentator. To prawdziwe wyzwanie.

Czy Pana przygoda w roli „aferzysty” będzie mieć swój ciąg dalszy?

Taki mam plan. Wiem już, że będzie kolejna odsłona „Afery fryzjera” w TVN Style z moim udziałem. Ogłosiłem też specjalny konkurs dla fryzjerów z całej Polski. Nazwałem go żartobliwie „Afera Macieja”. Na zwycięzcę czekają szkolenia o wartości 10.000 złotych i moja opieka merytoryczna. Jestem pewien, że dwadzieścia lat moich doświadczeń może pomóc innym. Sam musiałem pokonać wiele przeszkód, rozwijając swoją firmę. Wiele się dzięki temu nauczyłem i uważam, że to wiedza, którą warto się dzielić.

Ambasador marki Fale Loki Koki

Kiedy rozmawialiśmy ostatnio wspominał Pan o planach związanych z otwarciem salonu w Warszawie. Od ponad dwóch lat taki salon działa. Proszę powiedzieć, czy jest właśnie taki, jak go Pan sobie wymarzył?

Maciej Maniewski: Pamiętam naszą rozmowę, kiedy pomysły się rodziły. Dzisiaj, kiedy spotykamy się ponownie, to już czas na pierwsze podsumowania. Salon rozwija się wspaniale. Vitkac na Al. Jerozolimskich był też wymarzoną lokalizacją i pozwala nam rozwijać talenty innych. Team Maniewski jest coraz bardziej zdyscyplinowany, określony. Mam z kim pracować i jestem z tego dumny. W Warszawie działa również nasza Akademia, więc znów pokazujemy, że najważniejsza jest dla nas edukacja.

Mówił Pan też o tym, że chciałby pracować przy produkcjach telewizyjnych, sesjach dla liczących się magazynów czy pokazach. To marzenie też udało się zrealizować?

M.M.: Oczywiście! Mam wrażenie, że jestem albo po zdjęciach, albo tuż przed nimi i tak w kółko. Mamy za sobą już pięć edycji programu “Sablewskiej sposób na modę”. Przed nami kolejny, 6. sezon współpracy. To program, w którym mogę maksymalnie wykazać się fryzjersko. Robię to, co najbardziej lubię, skupiam się na metamorfozach, zmianach wizerunku. Co istotne, projekt ten polega nie tylko na doborze fryzury, odpowiednim strzyżeniu i koloryzacji, ale również koncentruje się na czymś, co było dla mnie ważne od zawsze – na pomocy innym ludziom. Cały czas w mojej działalności ważna jest również moda. Uczestniczymy w sesjach zdjęciowych. To współpraca z różnymi markami modowymi oraz projektantami. Innymi słowy – borykam się z tym, że doba ma 24 godziny, a tydzień tylko 7 dni. Przymierzamy się też do większej produkcji telewizyjnej programu, jakiego na polskim rynku jeszcze nie było, a głównymi zainteresowanymi są właśnie fryzjerzy.

Prowadzi Pan Akademię, która cieszy się uznaniem w branży. Co wyjątkowego mogą Państwo zaoferować osobom, które właśnie z Wami postanowią rozwijać się zawodowo?

M.M.: Ludzie zgłaszają się do nas, mając w głowie sukces, który udało się osiągnąć marce Maniewski. Ale My równie chętnie opowiadamy o trudzie, z którym wiąże się ten cel. Ja sam uczyłem się na własnych błędach i chciałbym, aby inni ich nie popełniali. Dzielę się wiedzą i wieloletnim doświadczeniem z fachowcami w całej Polsce. Pokazuję, jak osiągnąć zawodową satysfakcję i czuć się pewnie – niezależnie od tego, czy pracuje się na swój własny rachunek, czy działa się w ramach danego salonu. Pracuję od 22 lat, a od 17 lat szkolę fryzjerów. Akademia Maniewski skończyła 7 lat. Z sentymentem wspominam, że była jedną z pierwszych w Polsce. Sam pracowałem z wieloma mistrzami w kraju, których podglądałem i obserwowałem, m.in. z Małgorzatą Babicz. Kiedy mam o tym mówić, przychodzi mi do głowy długa historia. Zaczynaliśmy bowiem w Krakowie, po czym otworzyliśmy Akademię w Warszawie (Vitkac), a najmłodsze nasze dziecko to katowicka Akademia. Ale cały czas podkreślam, że nie miejsca są istotne, ale ludzie. Akademia to w tej chwili sztab profesjonalistów, którzy rozwijają i przekazują innym techniki strzyżeń, stylizacji włosów, a także zajmują się koloryzacjami. Sami nieustannie szkolą się u światowych mistrzów fryzjerstwa. Dzięki temu jakość naszych usług jest na najwyższym poziomie.

Szkoleniami zajmuje się Pan od wielu lat. Jak ocenia Pan obecny poziom edukacji fryzjerskiej w naszym kraju?

M.M.: Zdecydowanie zmniejszyła się przepaść między np. Polską, a Wielką Brytanią. Jak grzyby po deszczu rosną nowe szkoły. Realizowane są także niesamowite wydarzenia branżowe, jak chociażby Diamond Show, na którym sam miałem przyjemność wystąpić. Dla mnie jedną z najważniejszych rzeczy, jeśli chodzi o edukację, jest właśnie doświadczenie i przygotowanie pedagogiczne. Przed nauką stoją nowe wyzwania. Powinna dawać podstawy merytoryczne, być dobrym treningiem, a trochę nawet przypominać coaching. Czasem ktoś ma umiejętności, ale trzeba je z niego wydobyć, uświadomić, jak wiele potrafi osiągnąć i że warto wykorzystać to w codziennej pracy. Do tematu szkolnictwa, pokazywania fryzjerom umiejętności podchodzę w bardzo poważny sposób. Sam przemierzyłem większość akademii na świecie, m.in. Toni&Guy, Vidal Sassoon i Allilon. Jeśli chcemy połknąć pigułkę wiedzy, ważna jest koncentracja, skupienie się na celu. Ja, jako człowiek, który ma za sobą wiele różnych szkoleń, sam wiem, że z niektórych niewiele wyniosłem. To daje mi dodatkową wiedzę na temat tego, w co warto inwestować czas, a co można pominąć. W edukacji najważniejsza jest dla mnie funkcjonalność – fryzjerzy muszą w 100% wykorzystywać rady, czuć się pewnymi siebie i własnej pracy. Przecież to oni często muszą kierować zespołem we własnych salonach lub też być najważniejszymi fachowcami w oczach własnych klientów.

Formą edukacji i doskonałym źródłem inspiracji jest też udział w ważnych spotkaniach branżowych. Pan od lat bywa na targach w Londynie. Proszę powiedzieć, jakie tegoroczne pokazy czy seminaria dostarczyły Panu najwięcej twórczej energii do pracy.

M.M.: Moje pierwsze wyjazdy zaczęły się, kiedy podjąłem pracę instruktora. Wielka sztuka i cele charytatywne – to świetne połączenie w ramach Alternative Hair Show. Z punktu widzenia fryzjera to ciekawy zastrzyk inspiracji, jeśli chodzi o kreacje. Choć z każdym rokiem utwierdzam się w przekonaniu, że równie ważna, co wielki wybieg, jest ulica. W Londynie można zobaczyć na niej ludzi-kolorowe ptaki, piękne fryzury, świetne strzyżenia, nie wspominając już o modzie i jej awangardowym obliczu. Najważniejszą techniczną rzeczą są seminaria, w których uczestniczę. W tym roku była to prawdziwa gonitwa, walka z czasem, aby zdążyć na każde seminarium. A wybrałem ich wiele, zaczynając od najbardziej precyzyjnej i klasycznej Akademii Sassoon, której założycielem był mój guru fryzjerstwa Vidal Sassoon (z łezką w oku wspominam jego 80. urodziny, na których miałem okazję być). Kolejna ciekawostka to Toni&Guy, czyli inspiracja minionymi latami 90. i kolorową ulicą. Pamiętam, że przed samym wylotem do Londynu wstrzymałem prace nad kolekcją. Chciałem, aby stolica Wielkiej Brytanii kolejny raz podkreśliła, upewniła nas, jakie są tendencje na świecie. Chcę przesyłać polskim fryzjerom rzetelne, a nie wyssane z palca informacje.

Właśnie został Pan ambasadorem marki Fale Loki Koki. Proszę powiedzieć, jak do tego doszło i co skłoniło Pana do współpracy.

M.M.: Po wieloletniej współpracy (bo to już ponad 17 lat) z firmą Polwell i człowiekiem, którego darzę szczególną sympatią i któremu zawdzięczam najwięcej, czyli Waldemarem Koteckim, a także współpracy jako instruktor kiedyś z firmą KADUS, a ostatnio z firmą KEMON, postanowiłem pracować jako freelancer. Długo się do tego przygotowywałem. Swoją pracę jako instruktor postanowiłem zakończyć przy okazji jednego z większych profesjonalnych show w Polsce (Fale Loki Koki Diamond Show). Było to dla mnie trudne i bardzo emocjonalne przeżycie – pożegnanie się z tak dużą grupą fryzjerów w Polsce, kolegów i przyjaciół. Przez te wszystkie lata stałem na setkach scen i uczestniczyłem w tysiącach szkoleń. Okazuje się jednak, że nie przerwałem tej współpracy do końca – zaproponowano mi bowiem, abym został ambasadorem marki Fale Loki Koki, która z wielkim sukcesem funkcjonuje w Polsce i ciągle się rozwija. Przez to moja przerwa zbyt długo nie trwała… Teraz czas na nowe wyzwania.

Czy zdradzi Pan, jakie ciekawe projekty wiążą się ze współpracą z marką Fale Loki Koki?

M.M.: Myślę o tym, aby w jak najlepszy sposób prezentować fryzjerom w Polsce najnowsze trendy we fryzjerstwie podczas pokazów look&learn różnych marek profesjonalnych, które ma pod swoim dachem marka Fale Loki Koki. Jako ambasador mam zamiar być oczami na świat dla młodych fryzjerów rozpoczynających swoją przygodę z tym zawodem. Już niedługo przede mną dalekie podróże fryzjerskie, m.in. do Los Angeles. Planujemy trasę z pokazem nowej kolekcji, wspólne rzeczy wizualne – np. sesje zdjęciowe – dla koleżanek i kolegów z branży. Będę chciał również testować i przybliżać produkty
z gamy Fale Loki Koki. O pomoc poproszę zaprzyjaźnione gwiazdy oraz blogerów. Pomyślałem, że dla osób zainteresowanych nowościami ważna będzie również ich opinia. Na tych samych produktach planuję bazować przy tworzonej kolekcji. Planujemy też zrealizować specjalne wideo. Prace już trwają, więc niebawem zaprezentujemy pierwsze efekty. Czeka nas także kilka wspólnych i ciekawych działań zaangażowanych społecznie.

Marka Fale Loki Koki podkreśla, że jej misją jest nie tylko dbanie o piękno, ale też o zdrowie kobiet i od lat wspiera programy związane z profilaktyką raka piersi. Panu również te zagadnienia są bliskie – salony Maniewski są partnerami akcji Daj Włos.

M.M.: Fundacja Rak’n’Roll Wygraj Życie to nasi przyjaciele. Współpraca z nimi obejmuje nie tylko akcję „Daj Włos”, ale również cykl warsztatów dla podopiecznych. Pierwsze z nich odbyły się już w Warszawie, przed nami podobne akcje w moich salonach w Katowicach i Krakowie. Inicjatywę „Daj Włos” reklamowały już gwiazdy, ale ja postanowiłem apelować do fryzjerów, aby to po ich stronie leżała inicjatywa, by również pomagali, rozmawiając o tym ze swoimi klientkami. Dla mnie akcja „Daj Włos” i pięcioletnia współpraca z Rak’n’Rollem to miliony ściętych włosów i setki zadowolonych Pań, które skracają je ze łzami w oczach – ale to nie są łzy smutku, tylko szczęścia. Latem zostałem również odznaczony godłem Organizacji Społecznie Zaangażowanych, więc to dopiero początek mojej drogi. Marka Fale Loki Koki również działa w projektach zaangażowanych społecznie, chociażby wspiera Federację Stowarzyszeń AMAZONKI, dlatego jest nam wspólnie po drodze. Mam nadzieję, że jako ambasador marki Fale Loki Koki będę mógł uczestniczyć w większej ilości tego typu akcji. W końcu zdrowie kobiet jest najważniejsze.

Czy zawodowo czuję się Pan już spełniony, czy ciągle przed Panem nowe cele do zrealizowania?

M.M.: Moja niesamowita przygoda z fryzjerstwem trwa już 20 lat. Nie przypuszczałem w najśmielszych marzeniach, że ten zawód da mi tak wiele możliwości. Najbardziej dumny jestem z tego, że mogę pracować i udało mi się stworzyć tak kreatywny team. To ponad 30 osób, z którymi współpracuję w Katowicach, Warszawie i Krakowie. Salony są prawie moim domem – spędzam tam większość mojego życia. Zaprojektowałem je też w taki sposób, by były przestrzenne, designerskie, by praca w nich odbywała się w komfortowych warunkach. Nie przypuszczałem, że zawód fryzjera jako rzemieślnika może być tak produktywny. Razem z Maniewski Team współpracuję z wieloma gwiazdami. Osobiście przyjaźnię się z kilkoma. Kiedyś mogłem podziwiać je na wielkim ekranie i w kolorowych magazynach, a dziś dbam o ich wizerunek. Naszym częstym gościem jest Edyta Olszówka czy Sonia Bohosiewicz. Do kolejnych ról przygotowywałem Julię Kijowską, byłem również odpowiedzialny za skrócenie włosów Magdaleny Cieleckiej. Do naszych salonów wpadają m.in. Grzegorz Hyży, Magda Steczkowska, Olivier Janiak i Ada Fijał. Fryzjerstwo dla mnie to praca 24 godziny na dobę. Weekendy to czas, który poświęcam fryzjerom w Polsce na szkolenia i specjalne pokazy. W 2016 roku czekają mnie również nowe obowiązki związane z byciem ambasadorem marki Fale Loki Koki. Nie mogę się już doczekać. Pewnie spotkamy się na imprezach branżowych, szkoleniach fryzjerskich, na które już teraz serdecznie Was zapraszam. Mam nadzieję, że obecni i przyszli klienci marki Fale Loki Koki mogą trzymać za mnie kciuki. Będę chciał wprowadzić wiele nowych rozwiązań nowoczesnego fryzjerstwa.


fot. Fale Loki Koki Diamond Show, 2015

Wywiad oryginalnie ukazał się w magazynie Fale Loki Koki nr 4 (70) / 2015

Sablewskiej sposób na modę

Spełnianie marzeń, jest jedną z najważniejszych rzeczy, które powinniśmy robić w swoim życiu. To one odpowiedzialne są za nasz rozwój, pragnienia i chęć dążenia do celu.

Jestem kreatorem marki Maniewski, ale przede wszystkim fryzjerem z ponad 20-letnim stażem. Kiedy ponad rok temu, wracałem późnym wieczorem do domu, usłyszałem o programie telewizyjnym mojej znajomej, która pomaga kobietom odnaleźć siebie, swój sposób na życie. Pomyślałem wtedy, jakie to musi być cudowne uczucie – pomagać i spełniać marzenia innych, ale również swoje.

Zaproszenie od Mai Sablewskiej do współpracy przy programie „Sablewskiej sposób na modę”, pojawiło się podczas 2 edycji jej autorskiego programu. Tak właśnie zaczęła się niesamowita przygoda związana z metamorfozami wspaniałych kobiet, które również dzięki mnie odzyskały pewność siebie. To dla mnie bardzo cenne, widzieć i czuć, że moje stylizacje pomagają kobietom zaakceptować, a przede wszystkim pokochać siebie.

Kolejnym krokiem była 3 edycja programu. Choć krótka to dla mnie jedna z ważniejszych. Właśnie po tej edycji zgłaszały się do mnie klientki pragnące przejść metamorfozę, chcące zmienić nie tylko fryzurę, ale przede wszystkim siebie. Podczas tego programu, zaszły zmiany również w moje osobie, można powiedzieć, że również ja przeszedłem małą metamorfozę. Zrozumiałem, jak ważny dla kobiet jest wygląd. Pomimo sporego warsztatu jaki posiadam, w programie często byłem odpowiedzialny nie tylko za zmianę koloru włosów, czy cięcia, ale też za zmianę życia danej osoby. To bardzo odpowiedzialne zadanie, któremu z całego serca chciałem i nadal chcę sprostać, ja po prostu chcę pomagać, chcę zmieniać kobiety w piękne łabędzie.

2015 rok to czwarta edycja programu, która właśnie ma edycję w TVN style. Ten sezon można powiedzieć nie ma ograniczeń. Stawiamy na poważne, śmiałe metamorfozy. Niesamowita energia na planie, olbrzymie zaangażowanie ze strony wszystkich współpracujących osób, niezwykła energia Mai udzielająca się innym, pozwalają cieszyć się wspólnym sukcesem.

Moje odczucia za całokształt są naprawdę niesamowite, to dla mnie zaszczyt współpracować z Mają, ale także niesamowita radość z pomagania innym. Nigdy nie zapomnę kobiet, które po zakończeniu metamorfozy płakały ze szczęścia patrząc w lustro, zawsze powtarzając jakie mają cudowne włosy.

Za całą współpracę, atmosferę i pozytywny nastrój na planie należą się ogromne podziękowania dla całego zespołu i ekspertów programu „Sablewskiej sposób na modę”.

Patrząc wstecz, na to jak zaczynałem wiem, że w mojej osobie zaszły duże zmiany. Mam wiele nowych, ciekawych pomysłów. Chcę pomagać w sposób inny niż wszyscy, chcę sprawić, aby kobiety czuły się świetnie, żeby wyglądały pięknie.

Dla wszystkich Pań, które chcą bardziej poznać i zrozumieć własne włosy lub są w trudnym okresie zmiany w życiu albo po prostu potrzebują zmian, jestem zawsze do usług. Obecnie w trzech województwach, a tak naprawdę w całej Polsce.

Drogie Panie, spełniajcie swoje marzenia!

Pozdrawiam,
maniewski-podpis

Wiosna, ach to Ty!

Upragniony i długo wyczekiwany miesiąc, jakim jest marzec to tak naprawdę pierwszy miesiąc, który skłania nas do działania i wprowadzania w swoim życiu zmian. Po zimnych dniach odzyskujemy energię i pozytywne nastawienie, a także chęci do działania. Sylwester, karnawał, ferie już za nami, ale teraz zbliżamy się do wiosny, do czasu, kiedy odświeżamy lub całkowicie zmieniamy swój wizerunek.

Kto jak nie dobry fryzjer zmieni wizerunek, a dodatkowo wysłucha, a w razie potrzeby pocieszy. Pozornie spokojny, zimowy czas, dla salonów Maniewski był bardzo intensywny i owocny. Swoją uwagę skupiliśmy na tworzeniu dla Was nowych pomysłów, aby zaskoczyć Was nowymi trendami i otworzyć się na Wasze potrzeby, nowe plany, by wspólnie z Wami spędzony czas w naszych salonach upłynął jeszcze przyjemniej. Od przekroczenia progu salonów Maniewski zadbamy o Wasze dobre samopoczucie i wyjątkową atmosferę. Jesteśmy dla Was. Do każdego z osobna podchodzimy indywidualnie i każdy z Was znajdzie w naszych progach odpowiednią dla siebie osobę.

Nadchodząca wiosna, to czas wielu zmian, również wprowadzenie ożywienia na Waszych głowach. Zdecydowanie pomocne w tym będą naturalność, lekkość i żywe kolory. Oczywiście nie zapominamy w tym wszystkim o mężczyznach, dla których również mamy przygotowane nowe pomysły, wysokiej klasy doradztwo np. związane ze stylizacją i pielęgnacją zarówno włosów jak i brody. Paniom natomiast zaoferujemy pomoc jak poprawić kondycję włosów po zimie i jak wizerunkowo dążyć do nadchodzących trendów Wiosna-Lato.

Zapraszam do naszych salonów by doświadczyć tego uczucia naszej współpracy z Wami – Klientami. 🙂


 

KAMIL BUCZEK
Senior Stylist z salonu Maniewski w krakowskim Pasażu Rynek 13

Jak szaleć, to z pasją!

Karnawałowe szaleństwo czas zacząć! Moją propozycją są nietuzinkowe stylizacje, które jak najbardziej sprawdzą się w tegorocznym karnawale, a także imprezach towarzyszących: ślubach, wieczorach panieńskich oraz zbliżających się Walentynkach.

Każdą stylizację jak i upięcie oczywiście dobrze byłoby dopasować do kształtu twarzy, struktury włosów, okoliczności oraz kreacji tak, by całość wizerunku była spójna i nienaganna. Najmodniejszą stylizację jaką mógłbym polecić to upięcie włosów wykonane z trzech splotów, które daje nam naturalny, lekki, niezobowiązujący i bardzo estetyczny efekt oraz stylizację bardziej odważną, która odda nie tylko zdrową i elastyczną strukturę włosów, ale również bardziej zdecydowany i dynamiczny efekt wizerunku.

Kosmetyki które poleciłbym do tego rodzaju fryzur to odpowiednio dobrany szampon oraz odżywka, lakier suchy bądź mokry i nabłyszczacz w sprayu. Warto też pamiętać o wsuwkach, szpilkach oraz gumkach recepturkach, gdyż pozwolą nam cieszyć się uzyskanym efektem przez dłuższy czas.

Jeżeli już zaplanowałaś tegoroczne szaleństwo karnawałowe, do którego mógłbym w pewnym stopniu się przyczynić to wykręć numer i zarezerwuj wizytę, a z pewnością ten wieczór będzie niezapomniany 🙂


ADAM ŚLIPKO
Senior Stylist w salonie Maniewski przy ulicy 3 Maja 17 w Katowicach

Odpowiednia fryzura dodaje pewności siebie

[vc_row][vc_column width=”1/4″][vc_single_image image=”1646″ img_link_target=”_self” img_size=”200×75″][/vc_column][vc_column width=”3/4″][pt_text text_align=”text-left”]

O idei wielkiego fryzjerstwa, zasadach dobierania najlepszej fryzury i trendach na jesień opowiedział nam znany stylista fryzur i designer sztuki fryzjerskiej Maciej Maniewski.

iBeauty: Propagujesz ideę wielkiego fryzjerstwa, czyli modelowania włosów poprzez cięcie. Na czym to dokładnie polega? Dlaczego tak niewielu fryzjerów kieruje się takim podejściem w swojej pracy?

MM: Modelowanie przez cięcie to metoda strzyżenia, którą stworzyłem po to, by dzielić się z ludźmi radością z naturalnego piękna. Technikę strzyżenia dopasowuję do indywidualnych cech włosów każdej klientki: do ich rodzaju, sposobu układania się i właściwości. Dzięki temu stylizacja, którą tworzę, jest trwała. Fryzura sama się układa, nawet przez 2-3 miesiące po wizycie w salonie.

Modelowanie przez cięcie działa właściwie tylko wtedy, gdy jest podparte doświadczeniem, gdy fryzura jest przemyślana i odpowiednio dobrana do klientki. Liczy się również bardzo precyzyjne wykonanie pomysłu. Myślę, że niektórym stylistom właśnie tego brakuje: dokładności i warsztatu. Dlatego od wielu lat szkolę fryzjerów w Maniewski Academy. Próbuję im pomóc w zrozumieniu włosa, w nauczeniu się jego właściwości. Chciałbym, żeby poziom fryzjerstwa w Polsce był coraz wyższy.

Czy są jakieś zasady dobierania fryzury do kształtu twarzy i głowy? Proszę o przykład.

Tak, dobranie fryzury do kształtu twarzy i głowy to bardzo istotny element sztuki fryzjerskiej. Odpowiednia stylizacja może skorygować rysy twarzy i nadać jej bardziej harmonijny wygląd. Najłatwiej jest dobrać fryzurę osobie o owalnej twarzy, bo pasuje jej najwięcej stylizacji. Natomiast jeśli twarz jest okrągła, należy starać się nadać jej bardziej pociągły kształt. Odsłaniamy czoło i policzki, rezygnujemy z grzywki. Do każdego kształtu twarzy i głowy trzeba dobrać odpowiednie stylizacje.

Czy cięciem można zmienić rysy twarzy albo optycznie jej kształt? Proszę o przykład.

Oczywiście, każdy kształt twarzy wymaga dobrania odpowiedniej fryzury – wszystko po to, by skorygować proporcje twarzy. Jeżeli twarz jest bardzo pociągła, nie powinno się tworzyć fryzur o dużej objętości, by nie potęgować wrażenia długości. Kwadratowe i okrągłe kształty należy z kolei wydłużać za pomocą odpowiedniego cięcia. Tu najlepsze są fryzury odsłaniające czoło i policzki oraz stylizacje w stylu bob – czyli o wydłużonym przodzie i skróconym tyle. Najwięcej pracy styliści mają przy korygowaniu trójkątnych rysów twarzy, ale i tym można nadać optycznej harmonii.

Które z jesiennych trendów podobają Ci się najbardziej? Do czego będziesz zachęcał swoje klientki tej jesieni?

Tej jesieni stawiamy na przedłużanie lata. To bardzo silny trend, charakteryzujący się pięknymi, słonecznymi refleksami, lekkimi uczesaniami i bardzo kobiecym stylem. Zmysłowości dodaje również duża objętość fryzur i stylizacje zgodne z naturalnymi właściwościami włosów. Taką stylizację doskonale uzupełnia trójwymiarowa koloryzacja. Włosy u nasady są minimalnie ciemniejsze i bardzo subtelnie jaśnieją w stronę końcówek. Dzięki temu fryzura wygląda naturalnie i słonecznie, zyskuje również objętość.

Masz salony w 3 miastach. Czy klientki z nich pochodzące różnią się jakoś w podejściu do cięcia, koloryzacji i pielęgnacji włosów? Czy można mówić o lokalnych trendach, a jeśli tak, to od czego – twoim zdaniem – zależą?

Mam salony w Bielsku–Białej, Krakowie oraz Warszawie i rzeczywiście zauważam, że klientki z tych miast mają nieco inne upodobania. Chodzi głównie o trendy. W mniejszych miastach utrzymują się dłużej, a klientki przychodzą do salonu raczej, by odświeżać wykonane wcześniej stylizacje. Większe miasta charakteryzują się natomiast dużą dynamiką – trendy szybko się zmieniają, pojawiają się nagle i szybko odchodzą. Kobiety chcą dorównywać im tempa i są bardziej skłonne do dużych zmian. Warszawa to miasto wielkiej mody, wydarzeń kulturalnych, eventów, dużego biznesu i szybkiego tempa życia. Tu większym zainteresowaniem cieszą się odważne stylizacje, podkreślające kobiecość.

Jaką koloryzację preferujesz? Jakie barwy i efekty kolorystyczne we włosach polecasz na jesień?

Tej jesieni będą królowały naturalne refleksy i efekt włosów muśniętych słońcem. Nieregularne refleksy można wykonywać zarówno na jasnych, jak i ciemnych włosach. Włosy u nasady można delikatnie podbić ciemniejszym kolorem, który bardzo płynnie przechodzi w jaśniejszą barwę. Dzięki temu zwiększamy objętość fryzury. Przejście koloru musi być jednak bardzo subtelne. Odchodzimy od efektu ombre i wyraźnych zmian barw na włosach.

Często włosy w naturalnym kolorze są matowe i u Polek mają mysi kolor. Jak dodać im blasku i rozświetlenia bez całościowego farbowania?

Jeżeli nie chcemy koloryzować włosów farbą, warto dodać im blasku i wzmocnić ich kolor za pomocą tonerów. Szczególnie polecam odżywcze tonery, oparte na naturalnych składnikach. Moim numerem jeden są te bazujące na jogurcie naturalnym. Dzięki nim możemy uzyskać piękny połysk i głębię koloru. Coraz większą popularnością zaczynają się cieszyć pigmenty, które można aplikować również w domu. Odświeżają połysk i naprawiają strukturę włosa. To bardzo dobre rozwiązanie dla osób, które muszą często robić koloryzację.

Dbasz o włosy gwiazd. Jakie są z nich klientki? Wymagające, posłuszne, kreatywne?

Opiekowanie się włosami gwiazd to duże i bardzo satysfakcjonujące wyzwanie. Gwiazdy to wymagające klientki, które przychodzą do mnie po konkrety. Aktorki, które mają angaże w filmach czy teatrach, muszę wystylizować w sposób zgodny z ich rolą. Wspólnie tworzymy ich postać – daje mi to dużo satysfakcji. Natomiast gdy tylko mogą, proszą o odważne stylizacje i duże zmiany, bo mają wtedy odrobinę wolności w doborze fryzury. Wykonałem już takie metamorfozy, na przykład tworząc nowy look Sonii Bohosiewicz. Ciekawym zadaniem jest również stylizowanie celebrytek. Fryzury zawsze dobieramy do najbliższych eventów i wydarzeń kulturalnych, na których mają się pojawić. To nie jest łatwa praca, ale ja lubię zadania wymagające kreatywności.

Po lecie włosy wymagają regeneracji i nawilżenia. Jak je pielęgnować, aby przywrócić im zdrowy wygląd?

Po wakacjach najlepiej zacząć od dobrego cięcia. Przesuszone końcówki włosów najczęściej trzeba po prostu podciąć. Dzięki temu fryzura staje się świeża i nabiera zdrowego wyglądu. Profesjonalne salony fryzjerskie proponują również specjalne zabiegi regeneracyjne, wykonywane z użyciem sauny do włosów. Kosmetyki regenerujące lepiej działają pod wpływem ciepła. Efekt odżywionych i nawilżonych włosów można podtrzymywać także dzięki domowej pielęgnacji. Polecam stosowanie masek nawilżających, odżywek bez spłukiwania i olejków odżywczych.

Czego najbardziej nie lubią włosy? Co im najbardziej szkodzi?

Włosy najbardziej nie lubią nierozsądnych fryzjerów 🙂 Dobry stylista potrafi tak dobrać techniki cięcia i koloryzacji, by włosy nie niszczyły się, wyglądały pięknie i żyły zgodnie z własną naturą. Właśnie tego potrzebują – naturalnej harmonii. Dlatego należy unikać sztucznego układania, prostowania, podkręcania czy robienia fal lokówką. Doradzałbym również zrezygnować z domowych eksperymentów, które mogą się nie udać. Szczególnie jeśli chodzi o farbowanie i rozjaśnienie włosów – z tym lepiej udać się do specjalisty.

Gdybyś miał jednym zdaniem zmienić nastawienie kobiet do swoich włosów, co byś im powiedział, czym byś je zainspirował?

Dobre cięcie, dopasowane do naturalnych predyspozycji sprawi, że Twoje włosy będą czuły się świetnie – a wtedy i Ty będziesz czuć się i wyglądać doskonale. Tak właśnie jest: odpowiednia fryzura dodaje energii i pewności siebie, czasem nawet potrafi odmienić życie. Powinna być wykonana tak, by upiększać, a nie być codziennym utrapieniem. Dlatego tak mocno stawiam na modelowanie przez cięcie. Dzięki niemu włosy świetnie się układają, fryzura jest wygodna i poprawia codzienne samopoczucie.

Prowadzisz też szkolenia dla marki Kemon. Czym wyróżnia się ta marka na tle innych profesjonalnych marek fryzjerskich?

Wybrałem tę markę, ponieważ, tak jak ja, docenia siłę natury i innowacje. Nie wyobrażam sobie pracy bez używania odżywczych farb do włosów, opartych na jogurcie naturalnym, czy delikatnych kosmetyków do pielęgnacji. Lubię wyjątkowość – szukam jej zarówno w kosmetykach, jak i stylizacjach, które tworzę.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała: Anna Kondratowicz

Wywiad pojawił się na łamach portalu iBeauty.pl

[/pt_text][/vc_column][/vc_row]