Dojść absolutnie wszędzie…- rozmowa z Dyrektor Kreatywną marki Maniewski

Praca Dyrektora Kreatywnego marki to wyzwanie! Poznajcie Annę Sadowską, która odpowiada za proces kształtowania kolekcji, zajmuje się programami szkoleniowymi Akademii Maniewski i razem z Maciejem Maniewskim pokazuje, że przekraczanie granic tradycyjnego fryzjerstwa jest możliwe.

 Na czym polega praca Dyrektora Kreatywnego takiej marki jak Maniewski?

Bardzo podoba mi się Twoje pytanie, ponieważ uzmysłowiło mi, że taka praca jest… jak dyrygowanie orkiestrą. Jeśli jeden z muzyków nie zrozumie czegoś lub źle odczyta dany fragment partytury, cały koncert może lec w gruzach. Mam to szczęście, że współpracuje ze świetnymi fachowcami. Można powiedzieć, że wyławiamy talenty. Jedni sprawdzają się rewelacyjnie, tworząc Akademię, przekazując wiedzę,  inni odnajdują się idealnie przy pracy podczas sesji zdjęciowych, pokazów mody czy na planie programów telewizyjnych, w które tak chętnie się angażujemy.

Zarządzasz salonami i Akademią Maniewski od strony fryzjerskiej. Jak wygląda taka praca „od kuchni”?

Moja praca to ciągle wyzwanie. Śmiało mogę powiedzieć, że jest dla mnie spełnieniem marzeń w kwestii rozwoju zawodowego. Pracuję jako fryzjer, mam kontakt z klientkami, ale również mam możliwość prowadzenia Akademii Maniewski, sama szkolę innych i tworzę programy edukacyjne. Bardzo rozwijająca jest również współpraca z marką FARMAGAN, która sprawia, że często podróżuję również w celach szkoleniowych. Kluczem niezmiennie pozostaje edukacja. Wspomnę również o przygotowywaniu pokazów i tworzeniu kolekcji…

Czy pamiętasz swój pierwszy dzień pracy w salonie Maniewski?

Oczywiście!  Pamiętam, kiedy spotkałam Macieja. Ujęła mnie jego otwartość. Byłam pod wrażeniem profesjonalizmu. Zaimponował mi jako fachowiec, ale równie duże wrażenie zrobiła na mnie jego intuicja, to jak bardzo potrafi wyczuć człowieka. Bardzo łatwo nawiązaliśmy kontakt. Poczułam, że to będzie dobry krok, aby zacząć współpracę.  Początki były trudne. Dopiero co wróciłam z Dublina, gdzie pracowałam w renomowanym salonie, miałam już swoją pozycję. W Polsce nie miałam klientek, zaczynałam jako stylista od zera. Wysyłając CV do Macieja, miałam w domu dwójkę maleńkich dzieci niespełna dwuletniego i ośmiomiesięcznego synka.  Pogodzenie pracy i życia rodzinnego było niemałym wyzwaniem, ale jestem pracowita i na każdym polu lubię się spełniać. To bardzo pomogło.

Co zdecydowało o takim wyborze Twojej drogi życiowej?

Pasja. Od zawsze mówiłam, że będę fryzjerem lub stomatologiem… Dwie różne dziedziny, ale ich wspólnym mianownikiem jest dbanie o wygląd i estetykę. Wybierając zawód kilkanaście lat temu, niestety nie można było się szczycić byciem fryzjerem. Niejednokrotnie wstydziłam się w towarzystwie powiedzieć… tak po prostu – jestem „tylko fryzjerem”! Obiecałam sobie samej, że osiągnę więcej w tej dziedzinie. Kiedy ktoś zapyta, co robię zawodowo będę mogła z podniesioną głową powiedzieć – jestem fryzem-  dziś dodam do tego jeszcze jestem Dyrektorem kreatywnym w marce Maniewski!

Za Twoim sukcesem stoi jednak ciężka praca…

Ona zawsze jest podstawą. Na początku to oswajanie się z zawodem podczas praktyk. Później działanie jako samodzielny fryzjer i to w 6 dniowym trybie pracy po 12h. Zarabiałam wtedy najniższe stawki. To doświadczenie pomogło mi zdobyć nie pieniądze, ale wiedzę praktyczną, którą do dziś uznaję za największy kapitał. Wspominałam wcześniej, że pracowałam w Dublinie, tam przeszłam kolejną szkołę życia. Po przylocie do Irlandii nie znałam języka, mogłam tylko pomarzyć o tym, że będę pracować w salonie fryzjerskim, gdzie podstawą jest przecież pierwsza rozmowa i poznanie potrzeb klienta. Pamiętam swój pierwszy spacer po głównej ulicy handlowej w Dublinie. Zobaczyłam wtedy salon Peter Mark, salon jakich w 2006 roku w Polsce nie było. Dwupoziomowy, piękny, jasny z 20 stylistami. Pomyślałam wtedy – „będę tu pracować” i postawiłam sobie kolejny cel. Po upływie roku i pracy w hotelu jako kelnerka osiągnęłam kolejny etap. Przyjęto mnie do pracy w salonie, o którym Wam opowiedziałam.  Zdobywałam coraz więcej klientów, generując tym samym coraz wyższe obroty. Jako Polka ze średnim na tamten czas angielskim pokazałam, że chcieć to móc!

Gdzie sama szukasz inspiracji?

Uwielbiam podróże, zawsze rozglądam się za inspiracjami na ulicach, ale również uwielbiam roślinność. Potrafię zachwycać się kolorem trawy w różnych miejscach świata. Uwielbiam kwiaty. Oczywiście obserwuje fryzjerów na całym świecie. Czytam branżowe publikacje zwłaszcza ze Stanów. Język angielski się przydaje;)

Fryzura, z której jesteś szczególnie dumna?

Każda klientka jest dla mnie ważna. Staram się pracować tak, aby wydobyć naturalne piękno, a kolor włosów ma piorunującą moc. Dzięki współpracy z Maciejem miałam okazje przeprowadzać duże metamorfozy aktorek do filmów. To duże wyzwanie, ale również niesamowita satysfakcja, kiedy widzisz efekty swojej pracy na dużym ekranie w kinach w całym kraju..

Moment, kiedy czułaś, że pokonujesz własne ograniczenia?

Każdy etap mojej kariery to pokonywanie własnych ograniczeń. Zmiana pracodawców, którą zawsze przeżywałam… Odchodziłam nie dlatego, że mi było źle, ale dlatego że chciałam się uczyć i iść dalej. Miałam niesamowite szczęście zawsze spotykać cudownych pracodawców na swojej drodze.

Co najbardziej cenisz w codziennej pracy?

Niezależność. To może brzmieć dziwnie, ale ja lubię mieć wpływ na decyzje, projekty, strukturę itd. Nie byłoby mi dobrze, kiedy ktoś stałby nade mną i wydawał polecenia.

Jak wygląda proces pracy nad kolekcją?

Zaczynamy od wielogodzinnych rozmów, wymiany poglądów. Ten etap poprzedza szukanie konkretnych inspiracji. Nie ukrywam –  potrafi być gorąco! Fryzjerzy to swojego rodzaju artyści, każdy z nich ma inną wizje. Trzeba zebrać to w całość. Po rozmowach przechodzimy do przygotowania pracy na główkach fryzjerskich. Farbujemy, tworzymy cięcie. Później czeka nas kolejna seria spotkań, ocen, burzy mózgów – w końcu –  mamy to! Możemy przy pomocy działu odpowiedzialnego za sesje zdjęciowe, zacząć prace nad wyborem fotografa, studia, modelek itd. Potem zaczyna się działanie bezpośrednio na planie.

 Jakie elementy pokazów sprawiają Ci największą przyjemność?

Obserwowanie reakcji publiczności. To uczucie kiedy już wiesz, że ciężka praca, białe noce, cały wysiłek były po coś! Rozpiera mnie radość, gdy pomyślę, że mam możliwość współpracować z tak utalentowanym zespołem, jaki stworzył Maciej

A co jest największym wyzwaniem w Twojej pracy szkoleniowca?

Chcemy, aby fryzjerzy w tym kraju byli bardziej wyedukowani. Jest wiele do zrobienia, ale cieszy mnie tendencja zdobywania wiedzy i przekraczania granic – geograficznych, zawodowych, ale też tych, które mamy w swojej głowie. Wielu fryzjerów nie wierzy w siebie. Uważają, że jeśli mieszkają w małej miejscowości, niewiele osiągną. Nic bardziej mylnego. Ja jestem tego dowodem! Edukacją i konsekwencją w realizacji marzeń możesz dojść absolutnie wszędzie.

 

 

Podobne wpisy