Dzień z życia Mistrza

Życie w ciągłym biegu, tysiące spraw do załatwienia i długa lista obowiązków – tak standardowo wygląda każdy dzień Macieja Maniewskiego. Sprawdziliśmy, jak radzi sobie z ogromem pracy i łączy różne aktywności.

Szybkie poranki

Pobudka raczej bez budzika. Natłok myśli nie pozwala dłużej spać. Jestem bardzo aktywnym człowiekiem i to odzwierciedla się w mojej codzienności. Uwielbiam muzykę. Dlatego rano lubię zaczynać dzień na przykład z Noviką. Od dawna pracujemy ze sobą i jej muzyka skutecznie ładuje baterie.

Czego używa fryzjer we własnej łazience? U mnie to od kilku ładnych lat FARMAGAN. Nie wyobrażam sobie codzienności bez kosmetyków ACTION, wzmacniających skórę i włosy. Doskonale radzą sobie z problemem wypadania włosów. Uwielbiam też serię POINT i POINT BARBER. Efekt stylizacji w ciągu 60 sekund to coś dla każdego faceta.

Poranna rutyna to również MERZ SPEZIAL. Biorę drażetki dwa razy dziennie. To dla mnie gwarancja właściwej suplementacji, a tym samym mądrego zadbania o włosy również od środka. Po szybkim śniadaniu wyruszam prosto do pracy.

Intensywne przedpołudnia

Po wejściu do salonu zawsze zaczynam część biurową. Prowadzenie dużej firmy, jaką jest marka Maniewski, to zobowiązania i duża odpowiedzialność. Mam zespół, na który mogę liczyć, ale jednocześnie to ja jestem odpowiedzialny za kreacje i nowe pomysły, zachęcam do działania, ciągle proponuje coś nowego. W dalszej kolejności odbieram telefony biznesowe, kontaktuje się z moim działem social media w ramach specjalnej grupy na FB, konsultuje scenariusze nowych odcinków mojego programu na YT, rozmawiam z pracownikami. W końcu podchodzę do fotela i zaczynam spełniać się jako fryzjer. To sprawia mi największą frajdę. Dzięki temu wiem, że wybrałem słusznie.

Sjesta w pracy?

Szybki lunch w warszawskim Vitkacu, którego restauracja częściowo staje się moim biurem, to zaledwie chwila wytchnienia. Szybko wracam do salonu. Czekają na mnie kolejne klientki. Gdy tylko skończymy konsultacje i na ich głowach pojawią się wymarzone fryzury, będę mógł skoncentrować się znów na pracy biurowej. Od rana na skrzynce mailowej pojawiają się kolejne wiadomości i propozycje współpracy. Kursanci Akademii Maniewski piszą do mnie z prośbami o rady, członkowie założonej przeze mnie grupy Fryzjerzy Fryzjerom również mają masę pytań. Salony powoli wracają do pracy po pandemii. To czas, kiedy musimy się podwójnie wspierać. Staram się zawsze mieć dla nich czas.

Czas do domu

Mój standardowy dzień wypełnia praca. Dlatego tak doceniam, że mogę wrócić do domu. Pod Warszawą mieszkamy z moją narzeczoną od kilku miesięcy, ale śmiało możemy powiedzieć, że to nasz wymarzony dom. Urządzony zgodnie z planem, dostosowany do naszych potrzeb. Na ścianach znajdują się zdjęcia z kolekcji przygotowanych przeze mnie. Przestronna kuchnia. Specjalnie zaprojektowana łazienka, która stanowi naszą prywatną strefę relaksu. Zadbaliśmy, aby jej wnętrze cieszyło oko i ułatwiało dbanie o siebie. Taki efekt udało nam się osiągnąć za sprawą toalety myjącej GEBERIT AquaClean Sela, która zachwyca ponadczasowym designem i sprawia, że zwykła łazienka zmienia się w domowe SPA. Dodatkowo umywalka z serii GEBERIT Acanto z powierzchnią odkładczą dodaje naszej łazience lekkości i ułatwia dostęp do ulubionych kosmetyków, których nie ukrywam, mamy sporo.

W domu jest również specjalne studio, które umożliwia mi nagrywanie kolejnych odcinków Metamorfoz na mój kanał na YouTube. Oboje czujemy się tutaj swobodnie. To dobra przestrzeń, aby odpoczywać i pracować nad kolejnymi projektami. To realizacja mojego marzenia, które zaszczepił we mnie mój mentor, czyli dziadek. Często zastępował mi ojca. Dom otacza natura. To otwiera pole różnych aktywności. Długie spacery, moja ukochana jazda na rowerze i nowość, czyli praca w ogrodzie. Pokochałem to! Już trochę chyba przedwcześnie wiem, jak będzie wyglądała moja emerytura — właśnie tak. Ale dom to też miejsce, gdzie obmyślam pomysły na kolejne aktywności. O tych najważniejszych będę informować już niebawem.

Podobne wpisy